Stolica innowacji?
Tagi:
Park LifeScience
bioinkubator
Jagiellońskie Centrum Rozwoju Leków (JCET)
Wessling
Miraculum S.A.
Selvita
BioCentrum
JCI Venture
Paweł Błachno
Jagiellońskie Centrum Innowacji
Jagiellońskie Centrum Innowacji (JCI) powołane przez Uniwersytet Jagielloński jest spółką oferującą kompleksowe usługi w obszarze nauk life science – od wynajmu powierzchni laboratoryjnych dla firm oraz projektów naukowo-badawczych, po transfer technologii do biznesu.
Spółka JCI zarządza Jagiellońskim Parkiem i Inkubatorem Technologii (Parkiem LifeScience), który docelowo składał się będzie z trzech budynków. Co wyróżnia JCI na tle innych ośrodków tego typu w Polsce? Przede wszystkim wąska specjalizacja. Nie można zapewnić profesjonalnej usługi, jeśli nie ma się odpowiednio dostosowanej oferty. Oferty, która będzie pozwalała na realizację nawet najbardziej specjalistycznych badań. W dzisiejszych czasach nie można już być „tylko” parkiem. Żeby się wyróżniać i mieć lepsze notowania wśród potencjalnych inwestorów, trzeba zaoferować więcej. – Obecnie JCI jest jedynym parkiem w Polsce, który posiada tak kompleksową, a zarazem indywidualną ofertę usług z branży life science. Dzięki temu nasza propozycja, dedykowana zarówno nauce jak i biznesowi, jest bardziej konkurencyjna – mówi Paweł Błachno, prezes JCI.
 |
| Paweł Błachno – prezes Jagiellońskiego Centrum Innowacji |
Lokatorami pierwszego budynku (Parku Technologicznego I), który został oddany do użytku 2 lata temu, są średniej wielkości firmy jak BioCentrum, Selvita, Miraculum S.A., Wessling oraz Jagiellońskie Centrum Rozwoju Leków (JCET). Park Technologiczny II, podobnie jak pierwszy budynek, ma służyć dużym spółkom. Dla mniejszych jednostek przeznaczony jest budynek określany jako Bioinkubator. Zakończenie jego budowy jest planowane na koniec roku 2012. – Planujemy tam otwarcie ponad 30 laboratoriów z obszaru nauk przyrodniczych, w tym farmacji czy biotechnologii. W związku z powyższym przygotowujemy specjalny pakiet, który będzie stanowił odpowiedni model biznesowy – wyjaśnia Błachno.
Dużym i średnim firmom JCI oferuje surowe powierzchnie laboratoryjne do zaadaptowania ściśle według własnych potrzeb. W Bioinkubatorze organizacja będzie inna. Górne piętro ma być zarezerwowane dla branży chemicznej, pierwsze dla biologicznej, a parter dla bioniformatyki i nanotechnologii. Dzięki takiemu podziałowi można będzie przygotować laboratoria pod konkretne specjalizacje, nie przekreślając możliwości ich swobodnego przekształcenia. Moduły o powierzchni 50 m2 będą zaopatrzone w podstawowy sprzęt. – Na powierzchniach wspólnych Parku znajdować się będzie również sprzęt specjalistyczny, zakupiony bądź wzięty w leasing, którego użytkowanie można będzie dzielić pomiędzy lokatorami na dni czy godziny – tłumaczy Paweł Błachno. – Nie będzie to jednak infrastruktura przeinwestowana, tylko zoptymalizowana do potrzeb naszych najemców. Zamierzamy inwestować w urządzenia dopiero wtedy, kiedy uzyskamy konkretne sygnały, że dany sprzęt jest niezbędny. Ma to firmom umożliwić dalszy rozwój, a z czym wiąże się zapotrzebowanie na dodatkową przestrzeń. Jest to dla nas wartość dodana.
Działalność JCI Venture
JCI jest również większościowym udziałowcem w spółce JCI Venture, która jest funduszem zalążkowym i inwestuje w innowacyjne projekty z branży life science, na wczesnej fazie rozwoju. Właśnie dzięki takim firmom jak JCI Venture, barier innowacyjności jest mniej. – Powiedziałbym, że one zanikają – mówi prezes Błachno. Potrzebne były pieniądze – są pieniądze unijne, potrzebna była infrastruktura – została więc utworzona. Czego brakuje? Według Pawła Błachno ludzi, którzy potrafią ocenić projekt i dostrzec jego potencjał.
Projekty pomysłodawców rozpatrywane są w kontekście możliwości sprzedaży ich produktów bądź usług na globalny rynek. Możliwe jest również opracowanie technologii, która zostanie wylicencjonowana podmiotom branżowym – Jeżeli dostrzegamy potencjał danego projektu, to sprawdzamy, czy nie jest już gdzieś realizowany np. przeszukując bazy danych, zasięgając opinii u specjalistów, wyjeżdżając na różnego rodzaju targi branżowe. Według mnie nasi naukowcy niczym nie ustępują pomysłowością naukowcom z Zachodu. Co więc stanowi barierę dla rozwoju innowacyjności? Paweł Błachno twierdzi, że w Polsce rynek innowacyjnych projektów dopiero się rozwija. Machina z unijnymi pieniędzmi dopiero ruszyła. Do tej pory mówiono „gdy będą pieniądze, będzie wszystko”. Czy aby na pewno? Pieniądze trzeba jeszcze umiejętnie zainwestować.
.jpg) |
Dotychczas JCI Venture powołało dwie spółki portfelowe. Jedna z nich pracuje nad lekami generycznymi, druga zaś z wyrobami medycznymi. W krótkim czasie ma zostać podpisana umowa spółki pracującej nad lekiem innowacyjnym. – Aktualnie prowadzone są zaawansowane analizy technologiczno-biznesowe około 20 projektów. Myślę, że w ciągu roku bądź najwyżej dwóch spora ich część przekształci się w spółki z udziałem kapitału JCI Venture – mówi Paweł Błachno.
Problemy innowacyjności
W skali procentowej zaledwie 10% stanowią projekty, które są przesyłane samodzielnie przez pomysłodawców np. poprzez formularz na stronie internetowej Funduszu. Znaczna większość projektów jest jednak wyszukiwana przez pracowników JCI Venture. O niektóre z nich trzeba wręcz zabiegać i „walczyć”. Czy pomysłodawcy boją się otworzyć swój biznes? – Jest to raczej kwestia kultury – uważa Paweł Błachno. – Przedsiębiorczość akademicka na Zachodzie jest zjawiskiem naturalnym, a profesorowie sami dążą do komercjalizacji swoich projektów. U nas jest to jeszcze mimo wszystko rzadkość. Moim zdaniem pomysłodawca wcale nie musi być przedsiębiorcą. Wystarczy de facto, że zna realną wartość swoich badań do zaimplementowania w przemyśle. Uważam, że gdybyśmy od samego początku byli przyzwyczajeni do takiego myślenia, to obecnie znajdowalibyśmy się w zupełnie innym punkcie.
.jpg) |
| Spółka JCI zarządza Jagiellońskim Parkiem i Inkubatorem Technologii, który docelowo składał się będzie z trzech budynków. |
Według prezesa JCI duży problem z uzyskaniem dobrego projektu może pojawić się w 2012 roku, kiedy to kończy się okres rozliczeń unijnych, a istniejące na rynku fundusze będą dążyły do realizacji wskaźników za wszelką cenę, inwestując w przypadkowe, źle zweryfikowane projekty. Obecnie na rynku jest sporo bardziej lub mniej znanych funduszy zalążkowych. – Nasz zespół wypracował już markę i pewien model biznesowy. Potrafimy oceniać i weryfikować projekty. Po podpisaniu umowy pomiędzy pomysłodawcą, a spółką kapitałową, potrzeba wiele czasu na pierwsze wyniki. Przykładowo stworzenie innowacyjnego leku to kwestia średnio 10 lat. Wymagane są zatem ogromne nakłady pracy, duża wiedza i prawdziwa wytrwałość.
Kraków krajowym centrum biotechnologii i farmacji
Kraków, Wrocław, Warszawa (mimo że nie ma parku technologicznego), Łódź, Gdańsk, ewentualnie Poznań oraz Lublin – to ośrodki biotechnologiczne w Polsce. O jakości danego ośrodka stanowią ludzie – naukowcy i ich odkrycia. Kraków jest w tej kwestii liderem. Ma nie tylko świetnych naukowców, ale również bardzo dobrą ofertę dla biznesu. – Z tego względu Kraków ma największe szansę na uzyskanie tytułu ośrodka polskiej biofarmacji, twierdzi Paweł Błachno. Należy jednak pamiętać, że żyjemy w świecie globalnym. Projekt nowego innowacyjnego leku może powstać w laboratorium w Polsce, ale proces jego wdrażania będzie związany z badaniami odbywającymi się w wielu różnych krajach. Optymalne kosztowo może okazać się na przykład przeprowadzenie badań przedklinicznych w Polsce, natomiast wdrożenie badań klinicznych musi nastąpić już na całym świecie – w Azji, Stanach Zjednoczonych czy Europie. Poza tym Polską, jako miejscem do inwestycji w biofarmację interesują się również firmy zagraniczne.
.jpg) |
| Wizualizacja Parku Life Science w Krakowie |
Co do poprawki?
Trzeba przede wszystkim postawić na pracę u podstaw. Wyszukiwać „perełki”, umiejętnie je oceniać i przeprowadzać komercjalizację. Nie należy zapominać, że te wyniki, które mają potencjał komercyjny muszą być właściwie chronione patentami, co pociąga za sobą uświadomienie naukowców na tym polu, oraz zaangażowania środków finansowych przeznaczonych na ochronę patentową. Należałoby również wzmocnić PR polskich innowacji na przykład poprzez nagłaśnianie interesujących wyników w takich magazynach jak „Science” czy „Nature”. Czasopisma te są prestiżowym źródłem, które kształtuje świadomość naukowców czy ludzi biznesu na całym świecie. – Uważam, że naprawdę nie mamy się czego wstydzić – podsumowuje Paweł Błachno.
Autor: Patrycja Misterek, red. magazynu "Przemysł Farmaceutyczny"
Artykuł został opublikowany w magazynie "Przemysł Farmaceutyczny" nr 2/2011
|